a może jednak coś? 2010-07-15 16:17:39

Jack, ten z komentarzy pod notatkami Jack, ktoś Ty? Brzmisz jakbyśmy się znali...

skomentuj (1)

people call us renegate... 2009-07-29 20:34:38

Tak mi jakoś ostatnio, że sama nie wiem jak. Następne 3 tygodnie spędzę męcząc się ze średniej urody butem. But jest koloru różowego, w końcu to gips dla dzieci; może przy okazji nabawię się jakiegoś ładnego zdobienia albo opalę sobie prawą nogę od kolana w górę. Nie wiem po co silę się na ironię.

Lekarz, o którym było już rok temu, pojawił się z głupia i zapytał jak się mam. Nie wiedział po co się do mnie odezwał, podobno o mnie myślał czasem, ale jakoś nie miał odwagi wcześniej. A ja? Skąd ja mam brać odwagę do czegokolwiek w kierunku zbudowania mojego życia osobistego? Po tym co przytrafiło mi się z Byłym atrofia miłosna nie jest zła, wręcz wydaje się bezpieczną krainą, w której obcuję sama ze sobą i gdzie nie razi mnie własna grafomiania.

A Lekarz, obecnie początkujący Ortopeda, cóż, zrobił zamieszanie po czym klasycznie dał nogę, bo tym razem okazałam się być sama nie wiem jaka. I nie przemówiła do mnie wspólna data urodzenia i fakt, że w tym układzie byłam młodsza jedynie o sześć godzin.

Patrzę na listę kontaktów. Lekarz, Filozof, Małolat, Boski - każdego z nich powinnam skreślić, ale bywają momenty, że to te numery stają się odskocznią od samotności i na parę minut stają się tym, czego akurat nie mam. Po tych momentach natomiast złoszczę się na siebie, bo sama stawiam się w odwodzie albo asekuruję się dziurawym kołem ratunkowym, plus łajba, na której siedzę i tak od dawna grzęźnie na dnie. Usiłuję iść jednocześnie w dwóch przeciwnych kierunkach, nie wiem czy to wykonalne...

Po raz kolejny w tym roku rozkopali ulicę. No i nie znam żadnego singla, który byłby singlem z wyboru.

skomentuj (1)

flowers in december... 2009-07-18 00:41:52

Muszę to w końcu powiedzieć wprost... Samotność toczy mnie od góry do dołu. I niczym nie potrafię jej zagłuszyć. Szkoda.

skomentuj (2)

Księga Gości